|
księga gości
**Blogi: *Okiem Jadwigi* Maria Czubaszek Adam Szostkiewicz ![]() **www: KOLORKI Zapiecek
**Zdjęcia: Ślub Monachium Chorwacja nous moi avec Justine et Margot amis
2011 lipiec czerwiec 2010 lipiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2008 grudzień listopad październik czerwiec luty styczeń 2007 listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj styczeń 2006 wrzesień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień blog.pl całość zaprojektowana i wykonana przez Olu$ m@il |
W oczekiwaniu na Dziecko
9 miesięcy. 40 tygodni. 280 dni. Mniej więcej taki jest czas oczekiwania na Maluszka, pod warunkiem, że ÓW jest w brzuchu. My na nasze Potomstwo czekamy już 256 dni, co sprowadza się do tego, że: jestem w 9 miesiącu ciąży a do końca mam 24 dni. W tym czasie w naszym życiu wiele się działo. Było 10 tysięcy smutków i 10 tysięcy radości. Ola i Tomek 2011-07-16 21:57:57 skomentuj (0) obecność pod nieobecność Nadal tu jesteśmy chociaż nas nie widać! Ola i Tomek 2011-06-28 21:54:00 skomentuj (0) Smaki lata Truskawki, herbata mrożona, czereśnie, fasolka szparagowa, morele, ciasto ze świeżymi owocami, brzoskwinie, ogórki, śliwka węgierka, młoda marchewka, groszek zielony, kompot wiśniowy, domowy kisiel jagodowy, pomidorki dojrzałe w słońcu, świeże zioła, sorbet cytrynowy, zimne białe wino... jeszcze coś? Ola i Tomek 2010-07-16 22:14:30 skomentuj (1) Jednak nie wszyscy byliśmy Polakami... Byłam zbudowana, a nawet, otwarcie to powiem, wzruszona słowami Baraca Obamy po katastrofie Polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. "W takich chwilach wszyscy jesteśmy Polakami" brzmiało mi w głowie do zeszłej soboty. Po raz pierwszy w życiu widziałam, że walka o Prawdę o Katyniu jest sprawą światową, Świat łączy się z Polską w bólu i w tej walce. Jak pokazał czas jednak nie wszyscy byliśmy Polakami, a Polska obchodzi Świat dokładnie tyle samo ile obchodziła w czasie wojny i po wojnie. Wybuch wulkanu, skomplikował plany głów państw i jak się okazało był politykom bardzo "na rękę", mogli swobodnie odwołać przyjazd tłumacząc to trudnościami komunikacyjnymi. Przez długi czas było to dla mnie zrozumiałe. Zagrożenie bezpieczeństwa lotu, czy możliwość kolejnej katastrofy mroziła mi krew w żyłach i nie miałam pretensji, do tych, którzy odwołali swoją wizytę. Kolejne godziny sprawiły jednak, że wyrozumiałość zmieniła się w żal. Trudno tutaj mówić o pretensjach. Przecież Pana Kaczyńskiego nikt nie lubił (ja zresztą też, ale jednak był Polskim Prezydentem), a golf był na pewno bardziej pasjonujący niż długi lot, pogrzeb w języku, którego się nie rozumie i kolejny długi lot... Tylko ten żal, żal a przede wszystkim niesmak. Odniosłam wrażenie, że europejscy przywódcy czekali na decyzję Obamy i do ostatniej chwili nie odwoływali swojego przyjazdu. Sama też się łudziłam, że może jednak, przecież mieli plan awaryjny. Ale nie przylecieli, no trudno siła wyższa i nagle pojawia się Micheil Saakaszwili. Ale jak to przecież był w Waszyngtonie? A tak, bo z Lechem Kachyńskim łączyła go przyjaźń nie tylko polityczna. Jak podały media gruzińskie prezydent Saakaszwili, najpierw przyleciał z USA do Portugalii, stamtąd udał się do Włoch, następnie do Turcji, dalej do Bułgarii, a później do Rumunii. Dopiero z tego kraju udało mu się przylecieć do Polski*. Żona Saakaszwilego też bardzo się starała i całą noc pędziła z Belgii samochodem, żeby zdążyć. Abbas El Fasi też dał radę bez blichtru i wielkiego samolotu przyleciał Cesną. Nie obyło się bez stresu, bo Polska strona nie wiedziała, że przyleci a jak już pojawił się na radarach to zaraz zniknął w chmurze pyłu, ale koniec końców wylądował cało w sobotę. Mówią, że Polak potrafi, a tu widać, że Gruzin i Marokańczyk też a szczególnie w imię przyjaźni i solidarności. I to właśnie oni, w tej chwili, w moich oczach byli Polakami. Nie wystarczą słowa... *Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,7785545,Jak_Saakaszwili___przedarl_sie___na_pogrzeb_Przyjaciela.html#ixzz0lx2mnME2 Ola i Tomek 2010-04-23 21:18:28 skomentuj (1) Oddali duszę Panu Mijają kolejne godziny od 10 marca a Warszawa, Polska i cały świat nadal są wstrząśnięci. Miasto jest pogrążone w zadumie. W metrze jest ciszej niż zwykle - ciszę zakłócają szeleszczące gazety. Nikt nie ukrywa wzruszenia. Kilometrowe kolejki by wpisać się do księgi pamiątkowej i by pożegnać Prezydencką Parę. Lecieliby modlić się za Polaków a teraz Polacy modlą się za Nich. Oddali duszę Panu. Pozostawili po sobie lukę, której nie da się zapełnić. Opuścili rodziny, mężów, żony, dzieci i wnuki, opuścili sąsiadów, opuścili Polaków. Ich odejście zmieniło nasze postawy. Pan Prezydent Lech Kaczyński nie był trudny tylko wymagający. Pani Maria Kaczyńska stała się prawdziwą Damą, czego raczej nie zauważano. Zbigniewowi Wassermanowi zapomniano sławetną wannę, ale mówi się o tym, jakim był wybitnym politykiem i prokuratorem. I dobrze tan, który był niski niech będzie wysokim, gruby - chudym, bo bez względu na poglądy polityczne od lewej do prawej wszyscy jesteśmy POLAKAMI i Oni też nimi byli. Dla nas pracowali w duchu patriotyzmu i my jesteśmy im winni pokłon. Oburza mnie debata publiczna na temat pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. Jest co najmniej nie na miejscu, bo bez względu na moją sympatię do Państwa Kaczyńskich czy też jej brak, decyzja w tej sprawie zapada poza wszelką dyskusją i jakiekolwiek protesty są niesmaczne. Że są niegodni by spocząć przy Królach, bo Marszałek Piłsudski to niby był godny? Odrobinę pokory! Pozwólmy im odejść godnie nie plujmy już na nich w tej chwili. Należy się im spokój, pamięć szacunek. Ich rodzinom także! Więcej współczucia okazują zagraniczni przewódcy na czele z Barakiem Obamą, który powiedział: "W takiej chwili wszyscy jesteśmy Polakami". Dziękuję za te słowa i za miliony innych płynących z całego świata - dobrze, że świat nie za bardzo rozumie co mówi polska ulica. I tylko chciałabym, żeby Narodowe Dyktando nosiło imię Pani Krystyny Bochenek, Mamy mojej koleżanki. Magda, ogromnie mi przykro z powodu Twojej straty. Nam wszystkim będzie brakowało Rroześmianej Pani Krysi. Ola i Tomek 2010-04-13 22:19:01 skomentuj (1) Widać koniec, czy końca nie widać? Dom zaczyna przypominać Dom. Jak na razie mamy gotowy w całości, wyczyszczony i przygotowany do meblowania jeden pokój. Wczoraj nawet umyłam okno i wypastowałam podłogę. Pachnie tam nareszcie czystością i płynem do zmiękczania, bo zawędrowało tam pranie J. Dziś będę działać w kuchni. Trzeba jeszcze pomalować ściany wkoło okien, no i te okna umyć. Potem znowu, po raz 156, mycie podłogi i wycieranie szafek. Dalej walka z przedpokojem. Moje idealnie pomalowane, popielate ściany są koszmarnie zakurzone i nie mogę na nie patrzeć. Kolejną dobrą wiadomość przyniósł gołąb pocztowy a mianowicie nareszcie, po 4 tygodniach, w środę, będziemy mieć nasze łóżko i materac, i stelaż, i szafki, i może w końcu będziemy wyspani. Zamówiliśmy też sofę i 2 fotele do biura, ale oczywiście nie mogliśmy wziąć jej tak jak stała tylko wybraliśmy inne obicie, co zwiększyło czas oczekiwania do 5 (słownie: PIĘCIU) tygodni, ale może pan tapicer się uwinie… Zamówiona jest też szafa do przedpokoju i będzie albo przed Świętami albo po Świętach J. Chyba jednak jesteśmy bliżej końca! Ola i Tomek 2010-03-09 10:52:55 skomentuj (3) Teraz możesz zostać prezydentem... To historia z początków naszego remontu. Mieszkaliśmy jeszcze w starym mieszkaniu, a do nowego dojeżdzaliśmy w ciągu dnia. Pracy była masa i dalej tak jest tylko rodzaj działań się zmienił. Było mnóstwo kucia, robienia dziur wszelkiego typu i szpachlowania. Taka męska robota. Jeśłi tylko mogłam pomagałam Tomkowi, a ponieaż bardzo się kurzyło to jakiekolwiek malowanie było niemożliwe i chwilami byłam niepotrzebna. Pracowaliśmy ciężko od rana do ciemnej nocy, więc nawet jak tyle godzin się przenosi rzeczy z miejsca na miejsce to człowiek jest zmęczony. Któregoś razu, już mieliśmy lodówkę, Tomek kuł ścianę chyba w łazience a mnie było tak strasznie zimno i tak bardzo chciało mi się spać... Wzięłam styropian z lodówki, ten, który ją przykrywa w kartonie, położyłam go przy kaloryferze i sama zwinęłam się na nim w kłębek i zasnęłam. Nie przeszkadzał mi łomot piekielnej maszyny, kłęby kurzu po prostu nic. Chciałam tylko spać, bolały mnie wszystkie mięśnie od tachania gruzu po schodach, z piątego piętra (winda jeszcze nie działała). Tomek skończył i mnie obudził: "Wyspałaś się na tym styropianie?" Odpowiedziałam mu, że tak a on na to: "to teraz możesz być prezydentem". Widać taki już los Polaka, żeby zostać prezydentem trzeba spać na styropianie a swoją drogą to ciekawe czy Pan Kaczyński spał, bo jeśli tak to reguła działa, chociaż chyba nie do końca, Pan Kwaśniewski to był jednak po drugiej stronie. Ola i Tomek 2010-02-19 09:43:40 skomentuj (2) Cenowe szaleństwo Przy okazji zakupu mieszkania i wyprowadzki z domu, człowiek odkrywa, czego mu brakuje no i siłą rzeczy skazany jest na zakupy. Standardowymi zakupami są lodówka czy pralka, chyba nikogo to nie dziwi, czy też inne rzeczy jak zasłony, szafy, regały, wycieraczka. Rynek jest nasycony różnymi drobiazgami, bez których nie można się obyć, ale wiele z nich jest w absurdalnej cenie, co z lubością zaczęliśmy zapisywać. -> Absurd nr 1: Geberit, można kupić razem ze stelażem, muszlą i deską już za 500 zł, ale jak ktoś chce to proszę bardzo jest i za 1000 (sama muszla plus 400 stelaż, przycisk 285 i deska ale o tym za chwilę) – Castorama, nie jakiś tam super elegancki sklep z Geberitami. -> Absurd nr 2: Samoopuszczająca się deska do WC. Fantastyczna sprawa nie huknie, nie stuknie leci do kąta 45% a potem wolniutko, bezszelestnie opada. Cena 998 zł również w Castoramie co jak się spodziewam jest tanio J Naszym nieodłącznym partnerem zakupowym jest Ceno i tam znaleźliśmy następującą rzecz: -> Absurd nr 3: szczotka do WC za 1301,01 złotych po kolorze sądzę, że jest tytanowa (brak jednak takiej informacji na stronie sprzedawcy). No przepraszam bardzo ja nie będę swojego taniego Geberitu szorować taką szczotką ale jak ktoś chce to proszę bardzo! Jak się nam jeszcze coś trafi to dopiszemy.Znaleźliśmy coś nowego. W Leroy, lapma diodowa składająca się z 6 punktów świetlnych. Każdy punkt dzieli się na dwie części. Pojedyncza dioda obudowana jest w sześcian o wielkości 2x2x2cm. Ten sześcian zrobiony był z soczewek. W każdym punkcie świetlnym są 2 takie kostki. Efekt jest zdumiewający, bo światło maleńkiej diody jest powiększane przez soczewki i naprawdę oświetla dużą przestrzeń, ale cena: blisko 1400 złotych. Znowu mamy nowy cenowy kwiatek szfka pod umywalkę 5278,50 i teraz jest taka promocja, bo ta szfka normalnie jest o 500 zł droższa hahahaha!!! Ola i Tomek 2010-02-11 11:40:10 skomentuj (1) Orzech California - czyli co słychać na naszym froncie Kuchnia zamówiona. Decyzja zapadła dziś rano, telefon, krótka rozmowa sekunda zastanowienie, zdjęcie mailem, link i jest. Pan Jacek zaczyna ciąć. A kuchnia będzie wspaniała, w kolorze orzech California, wiśniowe ściany, podłoga merbau. Marzenie. Zostanie spełnione 25 lutego :) Ola i Tomek 2010-02-03 12:02:15 skomentuj (1) Premierowe lądowanie Dziś rano - 7.40, przy porannej herbacie obserwowaliśmy jak to Pan Premier wraca z Gdańska do Warszawy. No na 8 to on był spóźniony na pewno, musieliby Mu pół Warszawy zamknąć żeby zdążył, ale nie ma co się dziwić jak ten Jego samolocik kopcił gorzej od trabanta... Nie można pracować w takich warunkach, o czym pilot wie, więc leci powoli, no i siłą rzeczy Pan Premier spóźniony musi być. Mama się mnie zapytała czemu ja Premiera podglądam, ale przepraszam bardzo to On mi nad domem lata i nie dość tego kopci, a zanieczyszczenie środowiska? Ola i Tomek 2010-01-18 11:08:33 skomentuj (1) |